O Monte Cassino - w 80 rocznicę
Czerwone maki na Monte Cassino" … wydawać by się mogło, że nie ma bardziej banalnych i osłuchanych słów kojarzących się z bitwą polskich żołnierzy we Włoszech. Pamiętamy te słowa z akademii szkolnych i z migawek telewizyjnych poświęconych wspomnieniom o tym wydarzeniu. A jednak słowa tej pieśni, z którą wiąże się osobista historia generała Władysława Andersa*, coraz bardziej zapadają w zapomnienie…
Tylko nieliczni, dla których ma znaczenie danina krwi, jaką złożyły nam w ofierze pokolenia Polaków walczących o niepodległość i wolność, pielęgnują wiedzę historyczną i rozumieją słowa tej pieśni.
Czas w zwykły sobie sposób umniejsza dokonania wielkich ludzi, odziera ze szczegółów, krew już nie wydaje się taka czerwona, cudze rany i śmierć już nie są tak bolesne, pokolenia odchodzą, kurz po bitwie opadł...
Minęło 80 lat. Odchodzą ostatni świadkowie tamtych wydarzeń…
Krótka lekcja historii II wojny światowej
1 września 1939 roku Niemcy rozpoczęły agresję na Polskę. 3 września, zgodnie z warunkami sojuszu z Polską, wojnę Niemcom wypowiedziały Francja i Anglia. Jednak na próżno Polska czekała na pomoc, przeważyła linia polityczna, że sojusznicy nie chcą umierać za Gdańsk.
Zwolennicy appeasementu, premierzy Neville Chamberlain i Eduard Daladier porozumieli się w Abbeville, że nie będą prowadzić działań wojennych i nie poinformowali o tym naszego rządu. Polska pozostała osamotniona na arenie międzynarodowej, pozostawiona na pastwę wroga, który z zimną i okrutną kalkulacją realizował ustalenia paktu Ribbentrop-Mołotow. 17 września 1939 roku nastąpił atak Związku Sowieckiego.
Polska, państwo które cieszyło się swoją niepodległością niespełna 20 lat, broniła się bardzo ofiarnie, ale nawet najbardziej heroiczna, godna Lacedemończyków postawa, nie była w stanie odwrócić biegu historii. Nastał ciężki czas okupacji.
Jednak również dla tych państw, które miały nadzieję, że Niemcy i Związek Sowiecki zadowolą się nabytkami kosztem Polski, sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana i niebezpieczna.
Po agresji Niemiec na Polskę w krótkim czasie wojna przerodziła się wojnę światową. Było to konsekwencją zakreślonego w pakcie Ribbentrop-Mołotow sojuszu niemiecko-sowieckiego oraz sojuszu między III Rzeszą i Włochami, a później Japonią ( pakt trójstronny z 27 września 1940 roku).( Pominę w tym miejscu udział państw satelickich III Rzeszy).
W następstwie tych wydarzeń, w krótkim czasie Niemcy podporządkowały sobie większość Europy, realizując ideę Lebensraum (przestrzeni życiowej) dla swoich obywateli. Jedynym niepokonanym państwem była Wielka Brytania, której sytuacja była bardzo trudna ze względu na duże zagrożenie inwazją.
Jednak 22 czerwca 1941 roku Hitler zaatakował Związek Sowiecki, co stało się punktem zwrotnym w toczącej się wojnie. Natomiast po ataku japońskim na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku, do wojny włączyły się Stany Zjednoczone. Od początku 1942 roku, przeciwko państwom ,,osi” zawiązała się koalicja, na czele której stanęła ,,wielka trójka” - przywódcy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego. Pomogło to planować i wspólnie prowadzić wielkie operacje wojskowe.
Pierwsze wspólne operacje aliantów zachodnich miały miejsce w Afryce Północnej.
W następstwie kapitulacji wojsk niemieckich w Afryce w maju 1943 roku, wojska sprzymierzone przystąpiły do inwazji na Sycylię, która była pomostem do Italii. Po trwających nieco ponad miesiąc w walkach (10 lipca-17 sierpnia 1943 roku) Sycylia została zdobyta.
Italia 1943
Sytuacja we Włoszech zaczęła się zmieniać, nastąpił przewrót. Benito Mussolini został aresztowany, nowy rząd Pietro Badoglio ogłosił kapitulację Włoch, a 13.09.1943 Włochy wypowiedziały wojnę Niemcom.
Wojska sprzymierzone przedostały się na południe Italii.
Wydawać by się mogło, że dzięki zmianie władzy i nowej polityce, Italia zasili siły koalicji i teatr wojny przeniesie się szybko na południową granicę III Rzeszy, co wydawało się możliwe już w 1943 roku.
Jednak tak się nie stało.
Komandosi niemieccy z Otto Skorzennym na czele wydostali z aresztu Mussoliniego i została utworzona Włoska Republika Socjalna, Saló, marionetkowe państewko pod rządami Mussoliniego w ścisłym sojuszu z Niemcami.
Monte Cassino
Niemcy wysłali do Włoch silne jednostki. Nie zamierzali ustąpić, bo to dawałoby dostęp aliantów do granicy III Rzeszy. Bronili się wściekle. Wydarzenia te spowodowały przeciągnięcie działań na froncie włoskim do końca II wojny światowej.
Aby ich pokonać konieczne było sforsowanie zażarcie bronionych fortyfikacji na linii Gustawa i Hitlera i przerzucenie wojsk lądowych na północ.
Jedyna droga lądowa z południa na północ Włoch wiodła przez umocnienia niemieckie na linii Gustawa, której centralnym punktem, niemożliwą do zdobycia twierdzą, był kompleks średniowiecznego klasztoru Benedyktynów Monte Cassino.
Monte Cassino, nazywane przez Niemców słupami ,,bramy do Rzymu", był to nie tylko klasztor, ale nazywano tak skalisty i stromy masyw, górujący nad wąskimi i głębokimi dolinami. Tamtędy właśnie, w dolinie rzeki Liri, przebiegała jedyna dogodna droga do Rzymu - Via Cassilina, znajdująca się pod całodobową obserwacją i obstrzałem niemieckich snajperów. Masyw ten przechodził w pasmo górskie ze szczytem Monte Cairo 1669 m n.p.m., z którego można było kontrolować cały ten obszar.
Dowódca niemiecki, feldmarszałek Albert Kesselring, słusznie rozumiał strategiczne znaczenie tej linii obrony i na jego rozkaz przez kilka miesięcy trwały prace w celu umocnienia jej.
Niemcy cały teren nasycili bunkrami z bronią maszynową, granatnikami, moździerzami, stanowiskami artylerii, schronami, zasiekami. Linii tej broniły najlepiej wyszkolone, elitarne jednostki niemieckie I dywizji strzelców spadochronowych, batalion 100-go pułku górskiego i 4-ty baon wysokogórski.
W 1944 roku działania wojenne koalicji antyhitlerowskiej nabrały dużego rozpędu. Od początku tego roku rozpoczęła się wielka ofensywa Armii Czerwonej na froncie wschodnim. Rozpoczął się swoisty wyścig o zwycięstwo nad III Rzeszą.
W styczniu 1944 roku alianci rozpoczęli walki o Monte Cassino.
Przez cztery miesiące krwawych starć, w których brali udział Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi, Nowozelandczycy, Marokańczycy, Algierczycy i Hindusi nie udało się zdobyć wzgórza klasztornego.
Odbyły się trzy ofensywy w celu zdobycia tego celu, które zakończyły się niepowodzeniem. Pierwsza bitwa od 17 stycznia do 11 lutego, druga bitwa w dniach 15 – 18 lutego i trzecia 15 – 25 marca 1944 roku.
2 Korpus Polski
W następstwie agresji niemieckiej na ZSRS i zawarciu układu Sikorski- Majski z 30 lipca 1941 roku, na terenie Związku Sowieckiego zostały utworzone Polskie Siły Zbrojne pod dowództwem gen. Władysława Andersa.
Składały się z obywateli II Rzeczypospolitej zesłanych, więzionych i deportowanych w latach 1939-41, w następstwie agresji sowieckiej na Polskę.
W 1942 roku jednostka ta została ewakuowana do Iranu i Persji i następnie przekształcona w Armię Polską na Wschodzie, licząc ponad 70 000 żołnierzy. 21 lipca 43 roku z jednostek tych utworzono 2 Korpus Polski.
Drugi Korpus Polski brał udział w walkach w Afryce, a w grudniu 1943 roku został przerzucony do Italii, gdzie brał udział w działaniach zbrojnych do końca wojny.
,,Żołnierzem” włączonym do tej jednostki na Bliskim Wschodzie, była maskotka polskich żołnierzy niedźwiedź Wojtek, który przeszedł cały szlak bojowy polskiej jednostki i brał udział w bitwie o Monte Cassino.
Zadanie dla 2 Korpusu Polskiego
Zadanie kolejnego szturmu na linię Gustawa otrzymała 8 Armia brytyjska, natomiast najtrudniejszy odcinek Monte Cassino, został powierzony żołnierzom 2 Korpusu Polskiego z generałem Władysławem Andersem na czele.
Generał Anders wspomina to następująco:
,, 23 marca przyjechał do mnie do Vinchiaturo gen. Leese i udzielił mi następujących wiadomości.
Niemcy odparli ponownie natarcie na miasto Cassino. Wojska sojusznicze na przyczółku Anzio znajdują się w trudnym położeniu. Wobec tego zdecydowano wielką ofensywę na odcinku frontu włoskiego od miasta Cassino do wybrzeża morza Tyrreńskiego. 8 armia otrzymała zadanie przełamania linii Gustawa, której najsilniejszym punktem są wzgórza Monte Cassino, oraz linii Hitlera, której zawiasem jest Piedimonte. Dla Drugiego Korpusu polskiego przewidziano najtrudniejsze zadanie zdobycia w pierwszej fazie wzgórz Monte Cassino a następnie Piedimonte.”
Według wspomnień generała Andersa, wizytujący polską jednostkę niedługo potem Naczelny Wódz, generał Kazimierz Sosnkowski, odniósł się do tego zamysłu niezbyt przychylnie, kwitując to słowami ,, Pióropusz biały panu się śni”.
W cieniu zdrady
W 1943 roku Stalin czuł się panem sytuacji na froncie. Wykorzystał skandal spowodowany odkryciem przez Niemców masowych grobów polskich oficerów w Katyniu, żeby jeszcze raz uderzyć w Polskę, do zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem na emigracji, w kwietniu 1943 roku. 4 lipca w katastrofie gibraltarskiej, w niewyjaśnionych do dnia dzisiejszego okolicznościach, zginął premier polskiego rządu emigracyjnego gen. Władysław Sikorski. Nowym premierem został Stanisław Mikołajczyk. ,,Sprawa polska” na arenie międzynarodowej stawała się coraz bardziej wątpliwa.
Późną jesienią na konferencji ,,wielkiej trójki” w Teheranie zapadły bardzo niebezpieczne decyzje: zgoda Churchilla i Roosevelta na granicę wschodnią Polski na linii Curzona. Stało się to bez zgody i wiedzy rządu polskiego i było zdradą wszelkich dotychczasowych ustaleń w sprawie granic. Od początku 1944 roku były wywierane naciski na rząd Mikołajczyka w celu uznania żądań Stalina. Premier Winston Churchill w przemówieniu na posiedzeniu Izby Gmin w następujących słowach wyraził się o Polsce:
,, Los narodu polskiego zajmuje naczelne miejsce w myślach i polityce rządu i parlamentu brytyjskiego. Z przyjemnością usłyszałem od marszałka Stalina, że i on uważa za niezbędne stworzenie i utrzymanie silnej i niepodległej Polski jako jednego z czołowych mocarstw w Europie. Nie gwarantowaliśmy nigdy żadnej określonej linii granicznej Polski. Nie wyrażaliśmy zgody na okupację Wilna przez Polskę w r. 1920, brytyjskie poglądy w r. 1919 znalazły wyraz w tzw. linii Curzona…
Odczuwam głęboką sympatię dla Polaków, ale mam również zrozumienie dla stanowiska Rosji”
Postawę rządu emigracyjnego, jak również polskich oficerów najlepiej ilustrują słowa gen. Andersa
,,Nikt nie ma prawa handlować honorem i godnością Polski… Nikt lepiej od nas nie rozumie, co znaczy najmniejsze ustępstwo bolszewikom”.
Melchior Wańkowicz, autor ,,Bitwy o Monte Cassino”, która ukazała się już w 1945 roku napisał:
“(...) po lutowej mowie Churchilla, w której w nagrodę za czteroletnią polską lojalność, za czteroletnie poświęcenie, któremu nie sprosta żaden naród, premier angielski przyznał połowę naszej ojczyzny Rosji”
Pomimo rozgoryczenia sytuacją wokół sprawy polskiej żołnierze polscy nie chcieli stać z karabinem u nogi. Byli zdeterminowani walczyć do ostatniej kropli krwi, walczyć mając nadzieję, że karta historii się odwróci i że Polska odzyska niepodległość i suwerenność.
Władysław Anders decyzję o udziale w szturmie na Monte Cassino podejmował mając świadomość sytuacji politycznej, w jakiej znalazła się Polska. Decyzję tę uzasadniał wiarą, że dopóki toczy się wojna i dopóki Polacy walczą, jest szansa na sprawiedliwy koniec wojny.
Przygotowania i rozkaz generała Andersa
W bardzo trudnych warunkach, pod osłoną nocy, z największą starannością przygotowywano się do tej operacji. Dokładnie zapoznano się z topografią terenu oraz metodyką działań nieprzyjaciela.
Przed bitwą generał Władysław Anders zwrócił się do żołnierzy 2 Korpusu następującymi słowami (fragm.):
,, Żołnierze! Kochani moi Bracia i Dzieci
Nadeszła chwila bitwy. Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym naszym wrogiem (...). Niech LEW mieszka w Waszych sercach! Żołnierze! – za bandycką napaść Niemców na POLSKĘ, za rozbiór POLSKI wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony Polaków, jako niewolników wywiezionych do Niemiec, za niedolę i nieszczęście Kraju, za nasze cierpienia i tułaczkę. Z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych: ,, BÓG! HONOR i OJCZYZNA!" Dziś nadeszła dla nas godzina krwawego odwetu. Tej godziny długo czekaliśmy, oczekuje jej umęczony KRAJ NASZ i Polacy rozsiani po całym świecie. A więc, Żołnierze do czynu! – Do broni! – I w łeb lub serce PAL! "
Szturm i zwycięstwo
Nocą z 11 na 12 maja, rozpoczął się szturm na Monte Cassino, pod kryptonimem ,,Diadem”.
Walka toczyła się w ekstremalnych warunkach górskich, skalistym i zarośniętym terenie bez widoczności działań własnego wojska i nieprzyjaciela.
,, Ciemności całkowite nocy i dymu. Na kilka kroków nic nie widać. Nawet żołnierze tej samej drużyny w pochodzie lub próbie pochodu naprzód, padając w ogniu i zrywając się znowu, po wybuchach bliskich lub pośród nich, tracą łączność, z biedą się odnajdują, nie doliczają się swego stanu. Od samego początku padają, zabici lub ranni, dowódcy baonów, kompanii, plutonów, a dowództwo obejmują kolejno zastępcy i zastępcy zastępców.” W. Anders
Baony I Brygady Strzelców Karpackich zdobyły bastion wzgórza 593, podeszły pod Gardziel I walczyły o wzgórze 569. 5 Wileńska Brygada Piechoty zdobyła grzbiet Widmo. Tam działania przybrały na sile.
Ze względu na brak przepustowości dróg problem sprawiało wysłanie posiłków i wymiana ludzi. Jednak nie udało się utrzymać punktów dających podejście na Monte Cassino opanowanych podczas pierwszego natarcia.
Działania te nadwątliły jednak niemiecką obronę, a związanie sił niemieckich na tych wzgórzach przez Polaków umożliwiało powodzenie żołnierzom brytyjskim w walkach na innych odcinkach prowadzonej operacji, co z uznaniem dostrzegał dowódca 8 Armii, gen. Oliver Leese. Działania były koordynowane w taki sposób, aby jak najbardziej nękać i wiązać siły niemieckie i uniemożliwić im manewrowanie ogniem artylerii.
Następne natarcie zaplanowano na godziny poranne 17 maja. Do walki ruszyły świeże jednostki, pod osłoną własnej artylerii, nie zważając na straty spowodowane minami nieprzyjaciela. Ponownie zdobyto Widmo, Wzgórze 593 Gardziel i większość wzgórza San Angelo. Walka powodowała duże straty i wyczerpanie żołnierzy zdawało się osiągać stan krytyczny. W celu utrzymania zdobytych terenów i przełamania obrony nieprzyjaciela wysłano ponownie żołnierzy zluzowanych po pierwszym natarciu z 12 maja. Wyczerpanie było zauważalne również wśród załogi Monte Cassino. Generał Anders oceniał ten moment jako stan kryzysowy bitwy, kiedy wygrywa ta strona, która ma silniejszą wolę zwycięstwa.
Rankiem 18 maja nastąpiło ostatnie natarcie. Tym razem udało się opanować wyznaczony cel bez większego oporu, ponieważ Niemcy pod osłoną nocy wycofali z Monte Cassino większość swoich sił, pozostawiając tylko osłonę.
18 maja, o godzinie 10:20 nad gruzami klasztoru zawisła polska biało-czerwona flaga, a następnie ze wzgórz Monte Cassino rozbrzmiał hejnał mariacki, grany przez Emila Czecha.
Monte Cassino zostało zdobyte.
W walce życie straciło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, mogło zaginąć około 300 żołnierzy.
Wyrazy uznania dla polskich żołnierzy złożyli generałowie armii, przedstawiciele rządu emigracyjnego a także panujący w Wielkiej Brytanii król Jerzy VI.
Jeden z najwybitniejszych generałów armii brytyjskiej, generał Harold Alexander, w rozkazie do żołnierzy polskich:
,,Żołnierze 2 Polskiego Korpusu!
Jeżeliby mi dano do wyboru między którymikolwiek żołnierzami, których bym chciał mieć pod swoim dowództwem, wybrałbym Was - Polaków”.
Po zdobyciu Monte Cassino walki toczyły się jeszcze do 19 maja. W tym czasie nawiązano łączność z oddziałami brytyjskimi działającymi w dolinie rzeki Liri. Oczyszczano teren z niedobitków wojsk niemieckich.
Następnie Polacy otrzymali rozkaz sforsowania linii Hitlera, bez czego dotychczasowy wysiłek i ofiara krwi poszłyby na marne. Do 25 maja zadanie to zostało zrealizowane i polskie jednostki zdobyły Piedimonte, ale dopiero 28 maja zakończyła się walka na tym odcinku.
Droga do Rzymu została otwarta, działania zbrojne przeniosły się do centralnych i północnych Włoch. 4 czerwca alianci weszli do Rzymu, Korpus Polski skierowano do portu Ankona, który po miesięcznej bitwie udało mu się zdobyć 18 lipca. W sierpniu 1944 roku działania aliantów ugrzęzły na linii Gotów. Ostateczne zwycięstwo aliantów we Włoszech nastąpiło 2 maja 1945 roku.
,,Zdradzeni o świcie”
8 maja 1945 roku w Europie zakończyła się II wojna światowa. Państwa koalicji mogły świętować pokonanie III Rzeszy. W Europie przywracany był porządek. Zmęczone wojną społeczeństwa mogły cieszyć się pokojem i wolnością. Nie wszędzie jednak upragnione zakończenie wojny przynosiło pokój.
,,Więc delegacje odleciały
Ucichł na Krymie carski gród
Gdy na zachodzie działa grzmiały
Transporty ludzi szły na wschód
Świat wolny święcił potem tryumf
Opustoszały nagle fronty
W kwiatach już prezydenta grób
A tam transporty i transporty” Jacek Kaczmarski, Jałta
W czasie, kiedy ważyły się ostatnie losy wojny w Europie, miała miejsce ożywiona wymiana not i depesz przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w sprawie aresztowanych i porwanych przez NKWD do Moskwy 16 przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego. Jednak nawet tak drastycznie wrogie poczynania Rosji Sowieckiej, nie wpłynęły na zmianę uległej postawy aliantów zachodnich wobec Stalina.
Polska od 1944 r. znalazła się w obszarze działań Armii Czerwonej, pod rządami komunistów z PKWN (założonego w Moskwie 21 lipca) podporządkowanych Stalinowi i będących w ścisłej współpracy z NKWD. Wojna dla Polski się nie zakończyła i był to jeden z najbardziej niesprawiedliwych i tragicznych okresów w naszej historii.
Ci, którzy przez cały czas okupacji walczyli z nieprzyjacielem i przelewali swoją krew za wolną i niepodległą Polskę byli nazywani zdrajcami. Tropieni jak dzikie zwierzęta, zabijani w potyczkach, podstępnie aresztowani, przesłuchiwani w katowniach, skazywani na śmierć. Wyklęci…
Żołnierze powracający z emigracji do ukochanej Ojczyzny podzielali ten sam los. Część z nich pozostała do końca życia na obczyźnie.
8 czerwca 1946 Wielka Brytania z wielkim hukiem zorganizowała defiladę zwycięzców.
Ulicami Londynu, w kolumnie, która ciągnęła się kilkanaście kilometrów, aleją The Mall - obok Anglików i Amerykanów - maszerowali, m.in. Czesi, Belgowie, Brazylijczycy, nawet Meksykanie i nawet weterani z Iranu i Fidżi. Polaków nie było. Nie zostali zaproszeni.
Zaproszenie otrzymali tylko żołnierze Dywizjonu 303. Anglicy nie chcieli drażnić Stalina i nie życzyli sobie, by w defiladzie brali udział przedstawiciele sił lądowych i marynarki wchodzących w skład Polskich Sił Zbrojnych, które przecież stanowiły jedną z najliczniejszych narodowych formacji walczących przeciwko hitlerowskim Niemcom. Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie liczyły w 1945 roku ok. 200 tys. żołnierzy (na Wschodzie ponad 100 tys.). Lotnicy z Dywizjonu 303, w geście solidarności z innymi jednostkami, odmówili udziału w tym wydarzeniu.
Generał Władysław Anders nie powrócił do Polski. Zmarł 12 maja 1970 roku. Pochowany został obok swoich żołnierzy na cmentarzu Monte Cassino.
Na polskim cmentarzu wojennym położonym u stóp Monte Cassino znajduje się napis:
,, Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”
Kim byśmy byli nie pamiętając o bohaterach, którzy oddali życie walcząc o wolną Polskę? - Ludźmi nikczemnymi, nie zasługującymi na wolność.
Kiedy myślę o Monte Cassino ogarnia mnie duma, smutek i wściekłość. Bo nie taki powinien być ciąg dalszy. Podły chichot historii…
*Po bitwie po raz pierwszy przed wojskiem piosenkę tę wykonywała późniejsza żona generała Władysława Andersa Irena - Irena Renata Anders, z domu Iryna Jarosewycz, ps. art. Renata Bogdańska
Olanta