Czy czeka nas totalitaryzm?
Już kilkanaście lat temu omawiając w szkole mechanizmy totalitaryzmu, mówiłam moim uczniom, że jeśli ktoś chciałby wprowadzić tę formę rządów, to czas jest sprzyjający. Technika informacyjna osiągnęła taki poziom, że wystarczy niewiele, by zawładnąć społeczeństwem w sposób, jakiego świat jeszcze nie znał. Wystarczy zawładnąć mediami, internetem, przejąć bankowość elektroniczną, mieć kontrolę nad monitoringiem. Wystarczy mieć milczącą zgodę na swoje poczynania demokratycznie wybranej większości.
Później dowiedziałam się o chińskim systemie kontroli społeczeństwa. O tym, że to już się dzieje, że moje obawy stały się w dalekich Chinach rzeczywistością w nowoczesnej futurystycznej szacie.
Jednak dopiero pandemia covid-19 pokazała w pełni, jak łatwo zapanować nad społeczeństwem. Nagle społeczeństwa wielu krajów zostały zamknięte w klatkach swoich mieszkań. Wprowadzano godzinę policyjną, a lobby lewicowe mnożyło pomysły kolejnych drastycznych obostrzeń, żądając na przykład obowiązkowych szczepień i zamykania niezaszczepionych w obozach.
To, co dzieje się w Polsce od 13 grudnia 2023 roku, po przejęciu rządów przez Donalda Tuska, pomimo że nie ma żadnej pandemii, zaczyna mieć znamiona władzy totalitarnej. Chyba że pandemią można nazwać obecną władzę?
System partii hegemonicznej?
Przypomnę, jak było w PRL-u. Jak wiemy, w okresie totalitaryzmu w Polsce budowano system jednopartyjny. Był to dokładnie system partii hegemonicznej z proletariacką PZPR na czele oraz jej przybudówkami w postaci Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego - partii dla chłopów i Stronnictwa Demokratycznego - dla inteligencji. Partie satelickie uznawały kierowniczą rolę PZPR oraz marksistowsko-leninowski program. Sprawiało to wrażenie pluralizmu politycznego, który jest warunkiem demokracji, wszak państwa te samozwańczo używały nazwy „kraje demokracji ludowej”.
Obecny rząd tworzy aż dwanaście partii: pięć partii w ramach Koalicji Obywatelskiej (Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni i Agrounia), Trzecia Droga (koalicja PSL, Polski 2050 i Centrum dla Polski), Lewica (Nowa Lewica, Lewica Razem, Polska Partia Socjalistyczna, Unia Pracy i Socjaldemokracja Polska). Aż dwanaście partii, jednak trudno dostrzec tu większe różnice programowe. Wszystkie te ugrupowania reprezentują zbliżone poglądy co do polityki obronnej i zagranicznej Polski, kwestii światopoglądowych oraz wizji polskiej gospodarki i bardzo kontrowersyjnej obecnie polityki klimatycznej. Szczególnie widać to w polityce wobec Unii Europejskiej i Niemiec, przejawiającej się całkowitą uległością i brakiem podmiotowości Polski.
Mamy większość, więc co nam zrobicie?
Obecna koalicja rządząca ma wspólny program wywracania istniejącego ładu prawnego i społecznego do góry nogami oraz wspólny cel, jakim jest ukaranie przedstawicieli partii konserwatywnych, które utraciły władzę. Zaczęło się od niedopuszczenia do prezydium sejmu Elżbiety Witek, kandydatki Zjednoczonej Prawicy, czyli obozu politycznego, na który oddało głos najwięcej obywateli. Nie ma to nic wspólnego z fundamentalnymi zasadami demokracji. Całkowicie zignorowano wolę ponad siedmiu i pół miliona obywateli, których w jednym z wywiadów z udziałem Donalda Tuska wprost nazwano ,,problemem”.
Indoktrynacja. Nieważne koszty
Koalicja rzadząca rozdzieliła między siebie funkcje wicemarszałków, a następnie przystąpiła do prac nad ustawodawstwem wprowadzającym liberalizację aborcji oraz możliwość nabycia bez recepty pigułki ,,dzień po” przez dzieci od piętnastego roku życia, co oznacza wolny dostęp do specyfiku bez wiedzy rodziców i bez kontroli lekarskiej. Nietrudno sobie wyobrazić skutki takiej liberalizacji. Przy nieustannych atakach na Kościół spowoduje to zbyt wczesną seksualizację dzieci. Teraz znacznie łatwiej będzie je można wykorzystać seksualnie, łatwiej okłamać, gdyż zawsze można zatosować pigułkę i pozbyć się strachu przed niechcianą ciażą, który również chronił przed nieprzemyślanymi kontaktami seksualnymi. Czy ktoś zapewni nad tym jakąś kontrolę? Czy tabletka ta nie będzie stosowana po prostu zamiast antykoncepcji? Wyświechtane antyklerykalne hasło ,,Tylko nie mów nikomu” zaczyna nabierać nowego znaczenia.
Koalicja akceptuje rewolucję lewacką w szkołach wszczętą przez Barbarę Nowacką. Wiąże się to z zapowiedziami likwidacji przedmiotu historia i teraźniejszość, zmniejszenia lekcji religii w szkołach, odchudzenia podstawy programowej o 20%, zniesienia prac domowych w szkołach podstawowych. W szkołach promuje się działania na rzecz LGBT. Wszystko niby w imię ,,walki z ideologizacją”.
Szokujący jest sposób, w jaki przedstawiciele rządu prezentują te nowości społeczeństwu. Donald Tusk ogłosił dostępność tabletki ,,dzień po”, występując w roli wspaniałomyślnego, dobrego wujka rozdającego podarki. Jest to manipulacja, którą chce pozyskać przychylność dzieci i młodzieży. Podobną narracje stosuje minister edukacji Barbara Nowacka. Brakuje jeszcze wręczania dzieciom czerwonych książeczek z cytatami z wystąpień premiera Tuska, by w ten sposób oznaczyć sobie armię przyszłych zwolenników.
Jawne łamanie prawa i zastraszanie
Rząd zawłaszczył publiczne media i wymiar sprawiedliwości. Nie czekał na wprowadzenie zmian drogą legalną, konstytucyjną. Porzucając niedawne sztandarowe hasła ,,Konstytucja” i ,,Praworządność”, rząd Tuska łamie ustawę zasadniczą, wprowadza swoje porządki uchwałami i przy pomocy „silnych ludzi”. Wywraca hierarchię aktów prawnych. Co gorsza, rząd kpi ze swoich obywateli, jawnie łamiąc prawo, a różni publicyści, a nawet profesorowie, jak ostatnio Andrzej Zoll, usprawiedliwiają, wręcz zalecają takie postępowanie
Działa stara zasada ,,pokonanym biada”. Ruszyła machina proskrypcyjna. Pierwszymi ofiarami tych działań stali się dwaj posłowie Prawa i Sprawiedliwości, wcześniej ministrowie w rządzie PiS, Michał Kamiński i Maciej Wąsik, którzy pomimo ułaskawienia przez prezydenta zostali niezgodnie z prawem osądzeni przez sędziów Iustitii, a potem wywleczeni z Pałacu Prezydenckiego i wtrąceni do zakładów karnych. Haniebne jest, że gdy posłowie ci przez dwa tygodnie prowadzili strajk głodowy, minister sprawiedliwości Adam Bodnar, który będąc Rzecznikiem Praw Obywatelskich, doszukiwał się uchybień w postępowaniu organów ścigania wobec zabójcy 10-letniej dziewczynki, teraz nie widział żadnego powodu, by uznać, że takie działania są nieludzkie wobec parlamentarzystów, ludzi, którzy rzeczywiście walczyli z korupcją w Polsce.
Ten sam Bodnar jednoosobowo manipuluje wymiarem sprawiedliwości i prokuraturą, odwołując 144 prokuratorów, w tym prokuratora krajowego, i wydając rozporządzenie zmieniające regulamin urzędowania sądów powszechnych tak, by łatwo można było wykluczyć ze sprawy niewygodnego sędziego (wniosku o wyłączenia sędziego nie może rozpoznawać sędzia powołany w tym samym trybie). Unia Europejska głosząca idee stania na straży praworządności nagle nie dostrzega deptania prawa przez ekipę Tuska.
Mnożą się hasła rozliczania Prawa i Sprawiedliwości i wtrącania wszystkich znaczących polityków tamtego rządu, a nawet ich zwolenników, do więzień. Przypomina to rozprawianie się z opozycją przez reżim Łukaszenki. Co najbardziej niepokojące, zarzuty stawiane są ludziom, którzy w swojej pracy mieli duże sukcesy. Przykładem tego jest chęć zniszczenia byłego prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Ludzie nowej władzy nie mogą darować mu jego sukcesów i podniesienia Orlenu do rangi silnego międzynarodowego koncernu. Głośno mówi się o pociągnięciu do odpowiedzialności profesora Adama Glapińskiego - prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz wielu innych polityków ZP.
Zjednoczeni nienawiścią hunwejbini Tuska z zajadłością Pawki Morozowa tropią zwolenników PiS. To akcja oparta na najniższych instynktach, skierowana do najbardziej prymitywnego i zdemoralizowanego elektoratu. Po haśle „Jebać PIS” pojawił hasztag #UjawnijPisiora. W mediach społecznościowych pojawiają się tysiące wpisów instruujących, jak stygmatyzować ludzi ze względu na ich przynależność czy poglądy polityczne. Obecnie akcja skierowana jest na wybory samorządowe, ale zasięg jej jest znacznie szerszy i o wiele bardziej przerażający.
Monopolizacja czwartej władzy
Kolejnym krokiem jest zwalczanie i dążenie do likwidacji niezależnych mediów, wśród których obecnie prym wiedzie Telewizja Republika. Po bezprawnym i siłowym przejęciu mediów publicznych koalicja rządząca i jej zwolennicy z maniakalnym uporem czyhają na najmniejszy lapsus słowny czy wypowiedź, którą można łatwo wyrwać z kontekstu lub wykorzystać do celów politycznych. Po niezbyt fortunnych wypowiedziach Jana Pietrzaka i Marka Króla dotyczących emigrantów, które padły w programach na żywo, wokół TV Republika rozpoczęła się histeria środowisk lewicowych i proniemieckich. Jako pierwsza zareagowała Ikea, ogłaszając wycofanie reklam na skutek doniesienia internautki w mediach społecznościowych, że w telewizji ,,promowana jest homofobia, rasizm i ksenofobia. Po Ikei zaczęły w podobnym tonie demonstrować swoje niezadowolenie kolejne firmy, m.in. mBank, Carrefour Polska, Adamed Pharma, Pyszne.pl, Skoda, OtoDom, Bank Millennium, Alior Bank, Santander, Master Card, Aflofarm, Tarczyński oraz E.Wedel (źrodło: Money.pl, 8.01.2024).
Natomiast Onet, „Gazeta Wyborcza”, WP i inne „wolne media” tworzą listy proskrypcyjne firm reklamujących się w TV Republika. Komunikat jest prosty: „jeśli nie podporządkujecie się, to was zniszczymy”. Telewizją Republika zajmują się też media niemieckie. Jak ocenia na platformie X Dawid Wildstein we wpisie z 7 lutego 2024 roku: ,,Niemcy usiłują, w sposób ostentacyjnie łamiący wolność słowa, rozwalić w Polsce jedyne medium, będące aktualnie krytyczne wobec władzy […]. Przecież to jest już taki skandal, to jest tak grube łamanie podstawowych zasad demokracji, suwerenności i wolności słowa, że bardziej się nie da. No i oczywiście wszystkie te »wolne media« i ich »autorytety« z GW i innych TVN-ów siedzą cicho… Oni mają mental rodem z Białorusi. Nic gorszego od 89 Polsce niż oni się nie przydarzyło. Firmy masowo wycofują reklamy i składają samokrytykę”.
Cancel culture
Przytaczane działania są klasycznym przykładem cancel culture, a więc formą kulturowego, pozaprawnego, zbiorowego, przede wszystkim sieciowego karania osób i instytucji łamiących normy społeczne uznawane przez różne grupy społeczne - w tym przypadku mających inny wydźwięk niż afirmacja poczynań Niemiec w stosunku do emigrantów, natomiast szerzej takich, które są w opozycji do obecnej koalicji rządzącej. Spełnia się tu doskonale idea tolerancji represywnej Herberta Marcuse’a, która w budowaniu totalitarnego państwa odgrywa bardzo istotną rolę.
Pamiętamy, jak niemal cały świat celebrycki pomimo braku wstrętu do pieniędzy pozyskiwanych od pisowskiego rządu zaangażowany był w opór, krytykę i szkalowanie Polski. Jak na koncertach organizowanych między innymi przez Owsiaka w zwierzęcy sposób skandowane były hasła ,,Jebać PiS!”. Pamiętamy antypisowskie i antypolskie wypowiedzi wielu artystów. Tylko nielicznych było stać, by się z tego szeregu wyłamać. Pewnie w dużej mierze ze względu na cancel culture.
Ażeby dzierżyć pełnię władzy w dzisiejszym świecie, trzeba mieć po swojej stronie celebrytów, którzy odgrywają bardzo ważną rolę w kształtowaniu i pozyskiwaniu młodego elektoratu. Polski świat celebrytów jest jednak tak przykrym i ciekawym wątkiem, że powinien być tematem osobnych rozważań.
Jeszcze jeden szczegół, który w przypadku Polski ma decydujące znaczenie - zgoda ościennych państw, szczególnie Niemiec i Unii Europejskiej. Jeszcze dekadę temu, pomino rosnącej już krytyki UE, wierzyłam w praworządność instytucji tego tworu politycznego. Teraz Unia, owładnięta ideami Altiero Spinelliego i innych lewicowych teoretykow, przesiąknięta afirmacją wobec ruchów feministycznych, ekologicznych i LGBT, sama realizuje i narzuca pozostałym jedyny słuszny światopogląd, zmuszając do posłuszeństwa wszystkie państwa. Na kłamstwa, manipulacje i łamanie podstawowych praw przez rząd Tuska UE nie zwraca uwagi, a wręcz go wspiera i afirmuje.
Wszystko to nie napawa optymizmem i kojarzy się z totalitaryzmem i dystopijną rzeczywistością znaną z kart powieści Orwella, Huxleya i Glukhovsky’ego. Czy czeka nas niebawem orwellowski świat? Czy w czasach rozwoju AI będziemy w stanie temu się przeciwstawić i walczyć? Czy protestującym obecnie przeciwko polityce Unii rolnikom wystarczy sił i determinacji i czy przyłączą się do nich inne grupy zawodowe? Czy nasze społeczeństwo zmobilizuje się we wspólnej walce i powie ,,Nie!” centralizacji władzy przez instytucje UE i przeciwko dyktaturze Donalda Tuska? Czy wystarczą wybory, czy konieczny będzie rozlew krwi? Czy sprzeciwimy się bezprawiu, zanim będzie za późno?
Olanta