Witaj na stronie Polsce Wierni

Jesteś u Ngepow

Uwięzienie w celi teraźniejszości

Mam ostatnio nieodparte wrażenie, że współczesne życie… jak by to dobrze ująć… mocno się skurczyło - do jednej małej więziennej celi. Ciało będzie wieczne, lecz myśl umiera w momencie jej powstania. Utrata pamięci przeszłości i zdolności znajdowania w niej analogii do czasów obecnych z jednej strony, a niezdolność przewidywania dalekosiężnych skutków działań z drugiej powodują, że zerwana zostaje linia czasowa i pokoleniowa. Wszystko sprowadza się do „tu i teraz”, ale tych pisanych małymi literami, bo nie chodzi o świadome TU i TERAZ, ale o krótki interwał czasu, w którym akurat jest coś bieżącego do zrobienia. „Skurczone” życie sprowadza się do skupienia na potrzebach ciała oraz owszem, ulepszaniu świata, ale punktowym i pozbawionym głębszego sensu.

Świat ludzi bez sztafety WARTOŚCI przekazywanych z pokolenia na pokolenie w mozolnym zmaganiu z wyzwaniami życia, bez mądrości i tego, co dla wszystkich ludzi jest wspólne - dobra, zamiera. Zamiera, kiedy nie wiemy, po co żyjemy i co chcemy przekazać naszym dzieciom, bo wcale tych dzieci mieć nie chcemy. Bo przyszłość nie ma znaczenia, skoro umieramy już dziś, nie mając perspektyw w wymiarze ludzkim, a cóż dopiero wiecznym! Zatrzaskujemy się w „teraz”, ale nie dlatego, że umiemy w nim być, ale dlatego, że odżegnaliśmy się od przeszłości. Dlatego nie mamy co wnieść do przyszłości - poza przygodnością i chwilową modą. „Teraz” więc staje się więzieniem, a nie wyzwoleniem!

Przeszłość miast stać się źródłem inspiracji i wskazówką dobrego życia, z niecierpliwością została pogrzebana, a niedosyt sensu i bycia daje dotkliwie o sobie znać poprzez multiplikowanie cierpienia. Uwięzieni w ciemnej celi teraźniejszości, potrzebujemy liny, która nas z niej wyciągnie ku górze, ku jasnemu niebu, ku otwartym przestworzom. I nie będą nią żadne nowe wynalazki czy techniczne cuda, pogłębiające nasze niezrozumienie siebie. Chyba że znajdziemy czasoprzestrzenny tunel do poruszania się w tył i w przód, dzięki któremu będziemy mogli odbywać podróże, aby posłuchać wykładów największych mistrzów naszej ludzkiej cywilizacji, mówiących nam, jak być szczęśliwym i co to prawdziwe, nieuwarunkowane szczęście daje. Póki co jednak słowa tak wielkich postaci, jak Jezus, Budda, żeby wymienić największych, o niekrzywdzeniu i miłości powinny być przynajmniej przez nas przemyślane - innej bowiem liny do wydobycia nas z obecnego więzienia dotkliwej teraźniejszości nie widzę!

                                                                                                                    Ngepow