Słodki sen opozycyjnych misiów
Będzie ostro i będzie bolało, ale czasy Wersalu dawno minęły i pora wreszcie przejrzeć na oczy.
Po jesiennych wyborach nie nadszedł czas obiektywnej oceny kampanii. Wręcz przeciwnie, dominowało poczucie, że znowu wygraliśmy, mimo że ta wygrana niczego dobrego dla Polski nie przyniosła. Zjednoczona Prawica utraciła władzę i choć przez kilka tygodni opowiadano nam, że wszystko się może zdarzyć, bo rząd koalicyjny jest możliwy, nie doszło do powstania takiego gabinetu.
Platforma z przystawkami objęła władzę i 13 grudnia ubiegłego roku zaczął się dramatyczny spektakl w reżyserii Donalda Tuska. Anarchia ruszyła z kopyta przy aplauzie zwolenników ruchu ośmiu gwiazdek.
Poznaliśmy działania silnych ludzi nie tylko w TVP czy prokuraturze, ale praktycznie we wszystkich urzędach i spółkach państwowych.
Tak jak za czasów stalinowskich zaczął się czas czystek i rozliczeń.
Zjednoczona Prawica podkuliła ogon pod siebie i zajęła pozycje obronne, chociaż był to już czas kampanii samorządowej, która - co tu dużo mówić - leżała na całej linii. Brakowało materiałów wyborczych, sami kandydaci byli często przedstawiani w ostatniej chwili. Mimo to udało się odebrać Koalicji Obywatelskiej dwa punkty procentowe i wygrać w terenie. Duże miasta jednak nadal są nieosiągalne dla Zjednoczonej Prawicy. Nikt nie zadaje sobie pytania, dlaczego tak się dzieje. Czy duże miasta są już na zawsze utracone? Czy gdzieś jest popełniany błąd wizerunkowy? Czy brak solidnej, ekspansywnej kampanii?
Nie mnie to oceniać, lecz przed nadchodzącymi wyborami do Parlamentu Europejskiego widzę podobne błędy. Na przykład plakaty kandydatów Konfederacji wiszą już od ponad dwóch tygodni. Potencjalni kandydaci Zjednoczonej Prawicy natomiast budzą we mnie poważne wątpliwości. Z całym szacunkiem - dlaczego nie stawiamy na ludzi młodych, znających języki i mających pojęcie o współczesnych problemach, a bierzemy starych wyjadaczy, którzy czasy świetności politycznej mają już za sobą i powinni odejść na zasłużoną emeryturę? O byłym prezesie TVP nawet nie wspominam. Zaraz pewnie pojawią się głosy, że to nagroda za lata pracy i tym podobne, ale jeśli wytyka się przeciwnikom politycznym, że zawartość ich list jest umotywowana korzyściami finansowymi, to nie robi się takich ruchów w swoich szeregach.
Nadchodzące wybory są chyba najważniejsze w historii naszego członkostwa w Unii i należy zrobić wszystko, aby zmienić układ sił w Europarlamencie, nie dopuścić do szaleństwa federalizacji, ukrócić diabelskie plany lobby klimatycznego i anulować pakt o przymusowej relokacji. Jeśli nie uda się zmienić układu sił w Europie, to czeka nas dramat, jakiego jeszcze świat nie widział.
Mamy ostatnią szansę na uratowanie Europy przed zagładą. Tylko od nas zależy, czy powiemy STOP i zrobimy wszystko, aby Europa pozostała Europą ojczyzn, czy polegniemy z kretesem. Nie dajmy sobie wmówić, że tylko Koalicja Obywatelska i przyjęcie euro uratuje nas przed wojną, Odbierzmy zapałki z rąk kaszubskiego ogniomistrza. Pozostańmy Polską naszych marzeń dla nas, naszych dzieci i następnych pokoleń.
Zjednoczona Prawico, do roboty! Obudźcie się, zegar tyka!
Maria Lucyna