Zielony nieład przychodzi wiosną
Czy pamiętają Państwo piękną piosenkę Marka Grechuty Wiosna, ach to Ty? Co ma tamta poetycka wiosna do wiosny AD 2024?
Niestety niewiele i choć dni coraz dłuższe, ptaki nieśmiało zaczynają swój wiosenny koncert, to ludzie jacyś inni, smutni, przygaszeni. Rolnicy zamiast ruszyć w pole, protestują, a widmo Zielonego Nieładu wisi nad nami wszystkimi. Cóż zatem możemy zrobić my, zwykli ludzie? Czy damy radę powstrzymać szaleństwo klimatyczne?
Pseudoelity wmawiają nam, że trzeba ratować planetę, bo planeta płonie, więc musimy zrobić wszystko dla dobra ludzkości i następnych pokoleń. Nikt jednak nie odważy się powiedzieć prawdy, że nie o nasze dobro tu chodzi, lecz o grube pieniądze pompowane w zachodnie korporacje, które uzurpują sobie prawo do dyktowania nam, jak mamy żyć, co jeść, gdzie mieszkać, gdzie i kiedy wyjeżdżać na wakacje i jak spędzać czas wolny. Rodzi się zielony komunizm przy aplauzie wielu polityków z obozu rządzącego.
Spójrzmy więc, jakie to „dobro” szykują nam ci światli unijczycy. Na początek wytypowano rolnictwo, licząc na małe poparcie społeczne. Ograniczenie rodzimego rolnictwa doprowadzi wiele małych i średnich gospodarstw do upadku, co w konsekwencji zmusi nas do gigantycznego importu żywności z Ukrainy i Ameryki Południowej, gdzie normy sanitarne i wymagania ekologiczne nie są przestrzegane.
Wprowadzenie Zielonego Nieładu spowoduje lawinowy wzrost cen nie tylko żywności. Wzrost kosztów nastąpi praktycznie w każdej sferze życia, od rolnictwa zaczynając na energetyce i budownictwie kończąc.
Na horyzoncie już widać zakusy na podstawowe prawa obywatelskie, wprowadzenie kar za tak zwaną mowę nienawiści doprowadzi do cenzury prewencyjnej. Poprawność w imię nowej klimatycznej religii zabije nie tylko gospodarkę, lecz także doprowadzi do większej izolacji ludzi, do biedy i wykluczenia. A wszystko to podlane ostrym, wojennym sosem i durnymi wypowiedziami niektórych polityków w krótkich majteczkach.
Dziś, gdy niektóre karty Zielonego Nieładu zostały odkryte, możemy zadać sobie pytanie, czy ogłupianie ludzi pandemią nie było swojego rodzaju poligonem sprawdzającym, jak poprzez strach panować nad ludźmi. Patrząc na tempo przemian i perspektywy konsekwencji, jakie niesie za sobą klimatyczne szaleństwo, można zaryzykować stwierdzenie, że eksperyment pandemiczny jednak niezbyt się udał. Zaczynamy stawiać opór i choć przebiega to jeszcze dość nieśmiało, widać, że pozostała jeszcze całkiem spora grupa ludzi, którzy zachowali zdrowy rozsądek, a to budzi nadzieję na wywrócenie klimatycznego stolika.
Politykierom rozdającym zielone, znaczone karty trzeba stanowczo powiedzieć „Dość!”. Musimy wspierać protesty, a wręcz domagać się rezygnacji z szalonych pomysłów Zielonego Nieładu. Nie wolno nam odpuścić i uwierzyć w fałszywe deklaracje, że będą korekty i zmiany na korzyść rolników. To mydlenie oczu. Pora dać jasny sygnał że „nie z nami takie numery, Bruner”. Jeśli nadal będziemy tkwić w letargu, patrzeć na czubek własnego nosa, udawać, że nas to nie dotyczy, to prorocze okaże się hasło ekologicznych terrorystów, że jesteśmy ostatnim pokoleniem.
Czas zdać sobie sprawę z tego, że tym razem to na nas spoczywa odpowiedzialność za być albo nie być Polski!
Maria Lucyna