Witaj na stronie Polsce Wierni

Jesteś u Marii Lucyny

Żeby nam się chciało chcieć

Do wyborów samorządowych zostały dwa miesiące, a szeroko pojęta prawicowa opozycja nadal tkwi w dołkach startowych. Kilku kandydatów przedstawionych elektoratowi wiosny nie czyni. Owszem, kandydaci młodzi, wykształceni, z dobrą prezencją, ale czy to wystarczy?

Pan Tobiasz Bocheński to wspaniała kandydatura na prezydenta Warszawy, jednak w mieście, które dawno zostało przejęte przez PO, nie ma niestety szans na odbicie ratusza. Zastanawiam się, czy nie szkoda takiego wspaniałego człowieka. Może powinno się Pana Bocheńskiego wystawić w wyborach prezydenckich w 2025 roku?

Przykro to pisać, ale Warszawa jest  stracona dla prawicowego elektoratu. Tu rządzą prawa korporacyjne, układy kolesiów, wzajemne interesy. Nikt nie odda klucza do skarbca z fruktami. Mieszkańcy Warszawy to w dużej mierze ludzie, których nic z tym miastem nie łączy. Przyjechali tu robić kariery i biznesy, więc pójdą za każdym, kto da więcej. Kluczowe stanowiska, spółki miejskie od lat są oplecione ośmiornicą zależności. Zduszą każdego, kto zechce ten układ zerwać. Układ warszawski (celowo od małej litery) - nie bójmy się użyć tego słowa - to kwintesencja władzy lewicowo-liberalnej, która praktycznie rządzi w większych miastach w Polsce, a jej metody działania można śmiało porównać z układem mafijnym, którego macki sięgają coraz głębiej. O układach w Łodzi pisała tu niedawno Wiolar.

Co możemy zatem zrobić, żeby przerwać ten układ? Samo wystawienie dobrych kandydatów nie wystarczy. Musi być przeprowadzona szybka, błyskotliwa kampania oparta na pozytywnym przekazie. Dość już ciągłego mówienia o Tusku. Dlaczego jest tak mało grafik w necie z pozytywnym przekazem? Dlaczego, Drodzy Państwo z PiS, nie uczycie się od PO, która każdego dnia zalewa internet swoim kłamliwym przekazem? Sami internauci nie załatwią sprawy za Was. Potrzebna jest skoordynowana akcja wyprzedzająca, a w chwili obecnej wygląda to raczej na rozpaczliwą obronę. Pamiętam Waszą ofensywę w necie w 2015 roku. Teraz oddaliście całkowicie pole Platformie. Internauci będą Was wspierać, ale potrzebują jasnego, spójnego przekazu i kogoś, kto pociągnie kampanię w necie.

Obudżcie się! Liczy się nie tylko Wasz twardogłowy elektorat, ale także inna duża grupa wyborców, którzy nie godzą się na niszczenie Polski przez ekipę Donalda Tuska. Czasem mam wrażenie, że odpuszczacie sobie wybory samorządowe i koncentrujecie  się na wyborach do Europarlamentu, a tam znowu wystawicie stare, zużyte twarze.  Obym się myliła.


                                                                                                                           Maria Lucyna