Witaj na stronie Polsce Wierni.

Jesteś u Krzysztofa A. Szumskego/Demonicona

Polska antylepkość

My – Naród po pajęczynach Ziemi chodzący wśród drapieżników naszej krwi spragnionych... My – Naród, któremu narzucają wyparcie naszej złożoności. My, którzy w projekcjach innych mamy być za sznurki ciągani jak te kukły... Oczy nam wydłubią, serce przebiją włóczniami, ciała rozciągną na kołach i do dołów wrzucą, a duszę namalują na obrazach jako pokraczną kukłę... To nie o nas, to o widzeniu nas przez innych.

Oto my, Polacy... W labiryntach szyfrów słów języka, gdzie swój poznaje treść na wielu poziomach, a obcy ledwie się po niej ślizga z siniakami prób zanurzenia. W przestrzeni myśli etycznej, która przyciąga czymś magicznym i tworzy państwo z uduchowionych jednostek. W duszy czytającej każde położenie fragmentu pajęczyny, by ciało zatańczyło walca wyprowadzającego wroga w jego własne zakłamanie, by sam sobie wbił sztylet w plecy. Umiemy czytać ze sznurków manipulantów do nas wiązanych, sznurkami też sterujemy manipulacyjnymi grami…

Ślepiec widzi tylko naszą powierzchnię, dokładnie taką, jaką przedstawimy. Nie ujrzy nigdy głębi pętli i tuneli naszej złożoności, którą mleko matek uczy czytać, a krew ojców – komplikować znane nam algorytmy do zmienności otaczającego świata.

Lęk bycia Polakiem to nie nasz lęk. Jest to przedstawiony jako nasz, na nasze plecy narzucony lęk paniczny dominatorów. W sobie siebie mamy, nie w słowach innych o nas. Polska jest w nas i z nas. Z naszej otwartości. Wchodzenie w nasze złożoności czyni każdego Polakiem, bo to droga do tego i test na stawanie się jednocześnie. Jeśli się w tym bogactwie rozsmakujesz, to już nie ma powrotu do dawnych stanów bycia.

Polskość to nie państwo. To złożoność duchowo-umysłowa, która nie ma końca, dopóki choć dwóch się gromadzi pod jej magią, bo dwóch może ją dalej rozsiewać.

Mogą nas lepić na swoje podobieństwo, my się rozbudujemy tak, że ostatecznie nas nie poznają. Polska nie jest czymś narzuconym ani czymś narzucalnym, jest czymś z wnętrza jej nosicieli, jest pulsacją, stanem głębi z nieskończonością formuł reprezentacji. Polska to zintegrowana i namacalna paradoksalność... Naród kwantowych poetów i pragmatycznych mistyków.

Trzeba nam wiary w to, co już i tak jest, co od zawsze było i co, z nas będzie się rodzić. Trzeba nam wiary w bycie sobą.

Krzysztof Szumski